Z polskiego na nasze, czyli rozważania polonistki
Kanon lektur szkolnych…![]()
Zmora nastolatków czy wyborny element podstawy programowej?
Myślę, że … i to, i to.
Zapewne każdy polonista ma swoją wizję doboru utworów literackich i ja również, ale dzisiaj nie o tym.
Czy oprócz odpowiedzi na słynne pytanie „Co autor miał na myśli?” możemy coś więcej z nich wyciągnąć? Oprócz oklepanych schematów interpretacyjnych, możemy odkrywać utwory na nowo i szukać nowych zarysów, niepowtarzanych perełek?
Oczywiście!
Niezłym sposobem na to jest odniesienie przesłania utworu do rzeczywistości.
Co byś zrobił, gdybyś na swojej drodze napotkał trudną do pokonania przeszkodę, której nie przewidziałeś?
Co byś zrobił, gdybyś kilkadziesiąt razy odniósł porażkę?
Zrezygnowałbyś?
Poprosiłam uczniów, aby wyszukali w tekście utworu Ernesta Hemingwaya „Stary człowiek i morze” fragmentów świadczących o determinacji bohatera.
Znaleźli.
Między innymi to:
„Teraz nie czas myśleć o tym, czego nie masz. Myśl, co potrafisz zrobić z tym, co masz.”
Ponadczasowa prawda.
Jak Ty odniesiesz ją do rzeczywistości?
Do zbliżającego się egzaminu, gdzie zdalne nauczanie nie trafia do ciebie?
Do zbliżającego się meczu, kiedy to jeden z czołowych zawodników nie zagra, bo jest kontuzjowany?
Do czasów z COVID-19?
Poddasz się???
Następna perełka z lektury szkolnej – tym razem klasa 4 szkoły podstawowej
Powieść Frances Hodgson Burnett „Tajemniczy ogród” to piękna i wzruszająca opowieść o przyjaźni, miłości i pokonywaniu własnych słabości. W wieku niespełna dziewięciu lat bohaterka powieści – Mary Lennox zostaje sierotą i zostaje oddana pod opiekę nieznanego wuja. Tam odnajduje opuszczony i zapomniany od lat ogród, zyskuje przyjaźń rudowłosego Dicka i odmienia życie swego kuzyna, Colina. Utwór zaliczany jest do klasyki literatury dziecięcej, ale i dorośli odnajdą w nim wiele prawd życiowych.
Colin – dziesięcioletni chłopiec, który żyje w przeświadczeniu, że jest schorowany i niedługo umrze, większość swojego życia spędza w łóżku. Niezwykle inteligentny, lecz żyje w panicznym lęku. Dorośli w jego otoczeniu niestety nie potrafią walczyć z tym przekonaniem i mu pomóc. Pojawienie się Mary w jego życiu okazuje się dla niego dobroczynne.
Pod koniec utworu sam stwierdza: „Czary są wszędzie, czary są we mnie”.
Taaak! To czary![]()
Uczniowie zapytani przeze mnie ‘Co to za czary tak go odmieniły?’
Odpowiadali: ‘natura, ogród, przyjaźń, wiara w siebie’
Czy wy też uważacie, że to czary![]()
Tak jak natura posiada tę piękną zdolność do odradzania się, tak i my potrafimy to zrobić![]()
I nie ma co się sprzeciwiać Matce Naturze w tym względzie.
I na koniec odnaleziona perełka z tej właśnie powieści:
„Jednym z naukowych odkryć doby obecnej jest to, że myśl – po prostu myśl, może być równie silna jak bateria elektryczna, równie dobroczynna jak promienie słoneczne, lub zabójcza jak trucizna.”
Wszystko zaczyna się w głowie…